Pierwszy w Polsce magazyn w formie bloga w całości poświęcony mikrokomputerom Sinclair, a w szczególności ZX Spectrum. Dla wszystkich, dla których legenda nigdy nie umrze... SPECTRUM RULEZ!!!
czwartek, 04 sierpnia 2005
Gablota - polska gra...
Dzisiaj o przedziwnym produkcie, który wciągnął mnie na długie zimowe wieczory...

Gablota (właść. Kup Pan Gablotę)

Autor :X"Land / Ace

Obsługiwane komputery :ZX Spectrum 48k
Liczba graczy :
1
Sterowanie :Klawiatura
Język :Polski

Pobierz (spakowane zip): TZX


Kup Pan Gablotę jest grą, która nie może się znudzić i do tego jest o tyle niebezpieczna, że trudno się od niej oderwać. Ciężko znaleźć dla tej gry jakieś rozsądne porównanie z innymi produktami, ponieważ pomysł jest szatańsko zabawny i związany z typowo polską mentalnością. Całość zapewne powstała pod wpływem boomu na używane samochody, który rozpoczął się w latach '80.

W grze, wcielasz się szanowny czytelniku we właściciela komisu samochodowego. Twoim zadanem jest jak najtaniej kupować i jak najdrożej sprzedawać używane samochody, wykorzystując wszystkie dozwolone (i niedozwolone) metody. Gra jest naprawdę zabawna, choć okraszona raczej prostackim poczuciem humoru, szczególnie jeżeli startujemy z najtańszym salonem samochodowym.

Jeżeli chodzi o grywalność, jest ona dość spora, pomimo niewielu możliwości. Baza aut jest naprawdę duża i o dziwo, w miarę urealniona. Wszelkie elementy ekonomiczne, to jednak już czysta fantazja (niemniej trzymająca się kupy), a walutą w której operujemy nie wiedzieć czemu są funty brytyjskie, choć całość podobno dzieje się w Polsce. Dużą zabawę wprowadzają elementy "marketingowe" stosowane powszechnie przez właścicieli komisów samochodowych, takie jak podkręcanie liczników i picowanie. Odkrycie wszystkich opcji pozostawiam zainteresowanym.

Parę słów o silniku gry. Jest ona w całości napisana w języku BASIC (jak większość ówczesnych handlówek-tekstówek) i zasadniczo nie jest chroniona żadnym pomysłowym zabezpieczeniem, więc możemy sobie pozmieniać to i owo. Co nie oznacza, że jest to proste, ponieważ podczas wczytywania, w pamięci zapisane zostają wszystkie dane odnośnie aut i całość zmiennych. Wszelkie próby użycia komendy RUN, lub nie daj boże CLEAR, kończą się potrzebą wczytywania programu od początku. Drugi problem, to zajętość pamięci. Gra po wczytaniu, zajmuje prawie całą pamięć, pozostawiając nam do dyspozycji ok. 1kB, więc na pewno dużo zdziałać z Tym się nie da. Teoretycznie można się wysilić i przenieść ją na Spectrum 128k, ale to też wymaga sporo pracy. Jedyną znaną mi przeróbką tej gry, jest wersja dyskowa, na której pracowałem jakiś czas temu.

Kup Pan Gablotę niewątpliwie jest najlepszą produkcją polską, jaką udało mi się spotkać na ZX Spectrum. Tej gry nie trzeba polecać, o jej walorach przekonuje parę minut gry.
poniedziałek, 06 czerwca 2005
Megahit ZX Spectrum - Saboteur
Hmmm... opisałem pierwszy emulator, pora więc na pierwszy program, żeby było co na nim odpalić... zacznę od mojej ulubionej gry, którą pomimo że przeszedłem 100 razy, uruchamiam bardzo często - by wrócić choć na chwilę w jej klimat... Panie, Panowie przedstawiam mega hit:

Saboteur

Rok produkcji: 1986
Wydawca: Durell Software Ltd.
Autor: Clive Townsend
Osługiwane komputery: ZX Spectrum 48k
Liczba graczy: 1
Sterowanie: Joysticki: Kempston, Protek; Definiowana klawiatura
Język: Angielski
Orginalna cena produktu: £8.95

Pobierz (spakowane ZIP): Wersja TZX | Wersja TAP

"Jesteś wysoce wprawnym najemnikiem, wyszkolonym w sztukach walki. Zostałeś zatrudniony, aby zinfiltrować centralny budynek ochrony, który dla niepoznaki jest zamaskowany jako magazyn. Musisz ukraść dyskietkę zawierającą nazwiska wszystkich rebelianckich przywódców, a ponadto zdążyć przed wysłaniem tej informacji do zewnętrznych posterunków ochrony.
Czas pracuje na Twoją niekorzyść, zarówno przy zdobyciu dyskietki, jak i Twojej ucieczce. Musisz dostać się do budynku z morza, używając gumowego pontonu, aby potem móc wydostać się tylko przy użyciu helikoptera, który znajduje się na dachu. Będziesz musiał odnaleźć drogę w zakamarkach magazynu, używając w nierównych zmaganiach skąpych dostaw broni strażników."
- tekst z okładki orginalnego wydania gry.
Dużo już napisano o tym tytule, o którym każdy starszy gracz coś gdzieś kiedyś słyszał. Saboteur stanowi legendę, kontynuację tego pomysłu można zobaczyć w wielu różnych grach. Obleśna historia okazała się być strzałem w dziesiątkę.

Bardzo długo zastanawiałem się, jak udało się autorom zmieścić taki świat, jaki reprezentuje gra, w te 48K pamięci. Mapa tej gry jest ogromna, zawiera ponad 200 lokalizacji(!), a do tego każdy zabity strażnik czy pies nie znika - zwłoki cały czas są widoczne w grze. Gdy dodamy do tego jeszcze dziewięc różniących się trudnością poziomów (na tej samej mapie), kilka możliwości skończenia każdego z nich (z dyskietką lub bez; podkładając dodatkowo bombę którą można znaleźć w grze, w miejscu gdzie znajduje się dyskietka, lub też nie) - zrozumiemy, dlaczego ta gra potrafi pomimo ograniczeń ZX Spectrum wciągnąć nas na długie wieczory. Nie będę psuł wam zabawy opisując sposoby przejścia każdego wariantu gry, które to musicie odkryć sami.

Gra doczekała się rok później drugiej części pt. "Saboteur 2 : Avenging Angel", która moim zdaniem, jest o wiele gorsza od pierwowzoru. Z późniejszych reedycji "fanowskich", warto wymienić "Saboteur 95" oraz "Saboteur Returns (w przygotowaniu)". Sam Clive Townsend zajmował się trzecią częścią przygód (która miała ukazać się na PC i korzystać z dobrodziejstw grafiki 3D) - ale jego strona jest od dłuższego nieodświeżana i nie jestem w stanie powiedzieć, czy zajmuje się nią nadal.
ZX Certified webmaster

Na licencji Creative Commons
O ile nie jest to stwierdzone inaczej, wszystkie materiały na stronie są dostępne na polskiej licencji Creative Commons